Twoje wsparcie finansowe pomoże zmienić niejedno psie życie

Lusia adoptowana

Ile jest w stanie znieść psie serce? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? No to już Wam odpowiem--bardzo dużo! Dzisiaj chcemy Wam opowiedzieć smutną historię, ale z happy end'em pewnej suczki - Lusi. Lusia całe życie miała pod górkę. Pierwsze została porzucona, wolontariuszki szukały jej domu, aż w końcu jedna z nich przygarnęła Lusie do siebie z nadzieją, że razem będą żyć do końca swoich dni.... Mogłoby być tak pięknie... Aż do feralnego dnia, kiedy ukochana pańcia Lusi, a nasza koleżanka, odeszła z tego świata.... Nas jej odejście strasznie bolało, ale co musiała Lusia przeżywać? Przecież miały razem żyć do końca swoich dni?! No tak to niestety bywa w naszym świecie... Za szybko odchodzą Ci, którzy najbardziej poświęcają się dla innych... Lusia trafiła do innego domu, jednak tam nie dogadała się z kotami, więc trafiła po paru dniach do schroniska... Tam prawie miesiąc czekała na swojego nowego człowieka nie tracąc nadziei. I tak doczekała się! Tydzień przed świętami przyszedł do schroniska Michał z celem do spełnienia by dać dom jednej potrzebującej istocie. Przechodząc przez boksy przykuła jego uwagę jedna suczka, która smutnym wzrokiem wypatrywała człowieka... Szybka decyzja, wspólny spacer i...miłość od pierwszego wejrzenia... Tak kochani, to była Lusia. W ten sposób niecałe 15 minut później opuszczała mury schroniska...co tu więcej dodać? Lusia w końcu jest znowu szczęśliwa, a Michał zdobył przyjaciółkę na wiele lat:) Dzięki Tobie - Michał, Lusia zyskała nowe życie! Dziękujemy Ci za danie jej domu!